Archived entries for

Poranne fakty

Informacje z Kraju:

Jedziemy na Gobi – najzimniejsza pustynie na swiecie. Czas to okolo 6 dni. Wczoraj w Batarze byla pikna sloneczna pogoda, dzis rano regularny bialy snieg. Robi sie bardzo ciekawie. Pociag do Pekina mam 5 czerwca, musze sie wyrobic! Nasz dziiip to eX wojskowy ruski UAZ w moim ulubionym kolorze olive green.

Pozostale informacje ze swiata:

W Mongolii operuja Tugrikami, waluta ma straszne ilosci zer, cos w rodzaju zlotego przed dewaluacja. moj portfel ma problemy bo troche mu sie przytylo :) mimo, ze pieniedzy z dnia na dzien ubywa.

Przykladowy obiad w mongolskiej lokalnej restauracji to wydatek rzedu, 4000 do 7000 Tugrikow, wczoraj pochlonalem wolowine z czarnymi grzybami za 5500 i to bylo jakies 11zl.

 

Nie wiem czy na pustyni bedzie GPRS, podobno zasieg jest, mam wiec mongolski numer telefonu 99988712, nie znam kierunkowego. Bede probowal cos drapnac jak poprzednio z komorki, oczywiscie z bledami. Ciezko o drugiej w nocy, po dwoch zminach czasu, pobudce o 7, po ciemku, dlugich rozmowach po rosyjsku, mongolsku, obrazkowemu… jeszcze na ekranie 320×240 px szukac jakis niedorobek :P. Tym bardziej, ze ostatnio zaczyna my sie mylic jutro z wczoraj, a moj angielski z kazdym przebytym kilometrem chyba sie uwstecznia… nie wiem o co cho..

 

pzdr

Maciej Krüger, Uaan Bataar, Mongolia, Azja srodkowa, poranek pod koniec maja, 2008

 

ps dorzucilem do swiezonki troche zdjec – jpgi prosto z aparatu, Rawami nie ma jak sie tu zajac :(

 

to chyba tyle

Uaan Baatarrrr

jep, dotarlem, na granicy mialem nadzije, ze nie beda sprawdzac rejestracji rosyjskiej, bo nie mialem ani jednej, a prawo nie jest jasne, trzymali nas 4,5 godiny i jeszcze ze 3 po mongolskiej stronie… Uaan Baatar prezentuje sie bardzo ciekawie, zaraz zawijam sie na wycieczke, klasztor buddyjski, czarny rynek i takie tam, hostel kosztuje 5 baksow, slaby hostel w irkucku 50zl, niezly w moskwie, cos kolo 20 euro… w hotelowej Batarowej kuchni zaatakowaly mnie polskie herbaty i polski dzem, ktorte musialy mnie wyprzedzic gdzies w trasie… to chyba tyle, zyje mam sie dobrze… jutro pewnie rusze na pustynie… temperatura w dzien ok 5C

 

to be…

 

ps kto chce kartke?? adresy prosze na m@ila, mikla jaki macie numer domu?

Granica

Juz dwie godziny kiblujemy na granicy, wykanczam resztki rosyjskich mobilnych kilobitow. Rano przejedzalismy przez zasnierzona buriacje, krajobraz z spalonych brzoz zmienila sie w pagorkowaty, ciekawy teren. W pociagu jest sporo turystow, wielu spotkalem juz wczesniej, sa tez holandrzy i niemcy z opociagu nr 10 jest wesolo,co pozwala zabic nude. Pozwolili nam wyjsc do “miasta”, ooo wracaja celnicy, spadam, mam nadzieje, ze…

Kolejny przeskok, Uan Bator

jutro pobudka o 5:30, potem pociag o 0:31 czasu moskiewskiejgo numer 6, wagon 1, miejsce 15…

dzisiaj temperatura spadla do 6 w dzien i zaczelo padac… Bajkal szary, omul smaczny,

spadam

pe es :) JK – Kakol, na granicy Ukraina – Rosja nie chcieli puscic goscia z Fuji i wslali go na kwarantanne :) mam dla Ciebie wiecej fotek :)

Ja sie tylko dziwie

Opowiesci emigracyjnych ciag dalszy, obok mnie spi wnuczek polskich emigrantow do USA. Ma z 35 lat i ma na imie Rychu, Rychu nie mowi po polsku i ma jugoslowianskie nazwisko ;)
irkuck… Irkuck, czemu nie frank sinatra nie spiewal o irkucku, po pierwsze nie byl stad a pop drugie i wazniejsze, syf tu straszny, new word disorder, tu wszystko trzyma sie na chaosie, tymczasowosci.
Objawia sie to tym, ze nic nie trzyma sie kupy i jest za razem jedna wielka kupa.Wpadlbym dzis do dziury, pewnie wylecialbym gdzies w stanach, ale zauwazylem i leze wlasnie w hostelu, w ktorym dano mi ulotke, ze po 23 to bardzo niebezpieczna okolica. Rano tez jakies mordy jak z piosenek Kazika sie tu krecily.
Poszedlem rano w miasto znalesc eXchange, zamiast niego uswiadimilem sobie, ze tu jest jakis szal z komorkami, w jednym centrum handlowym, bylo 30 sklepikow, 4; z odkurzaczami, dywanami, garnkami i grami pece i peestrzy ixboks trii… A reszta saaame komorki, w okolo saaame punkty doladowywania tych komorek. Nawet sprytne automaty tylko bez english, wiec moj ruski wkitnie.
Wykwitl zwlaszcza wieczorem, wracam mocno zmeczony, zachodze, przychodze do sklepu po drodze i kupuje chleb, wody duzej nie maja wiec wiec ide do innego. Woda jest, biore jeszcze balszoj syr, slony i ide do kasy, po drodze widze katem oka,ze lezy chleib taki jak moj. Oj beda klopoty mysle. Baba nabija, woda, syr a iii chlieb, a ja mowie NIET, eto moj chlieb, ona maca i mowi, ze to jej. Podnieslismy oboje glosy, tlumacze pokazuje,ze kupilem niedaleko… A ona w zaparte, ze nie mozliwe, przeciez bochenka chleba bym nie wynosil, predzej syr, bo przepadam. Nie dam sie, pomyslalem. Juz dwa razy mnie orzneli ile mozna, czy tu wszyscy kradna??? Ps chleb smakuje lepiej. Faktycznie sa szawki przed, ale chleb zostawiac sam… Wychodzac z tego samego sklepu ogladam stanowiska inne, takie mikro sklepy z galerii i nie wierze…jest sklep, fa w kulce, podpaski, tampony, zmywacze, w sumie z 6 m kw. i ze 30 szafek, na milosc boska…
Tak orzneli mnie, dwa razy… w Moskwie, w kantorze, w jednym na 100 rubli w drugim na 2 tysiace… 100 rubli, ok roznice kursowe… Ok, tak sie moge, dac machnalem reka… No zesz kurwa jego mac (cytat z Kazika) i dzizas k#*#*#* ja p#*#*#*&*#e, to z dnia swira, dac komus 768 rubli zamiast 2768 to przegiecie, jak juz sie zorientowalem, to moglem g….zik zrobic, dzis zabraklo mi tej kasy, dzieki Greg! Nie dziwne,ze w Moskwie co chwila to hummer, ciekaw jestem czyj jezdzi ta babka, magiczka, iluzjonistka…
Usiadlem dzis w koncu na sofie, jade wzrokiem po scianie jak mikroskop skaningowy, mapa, mapa mira, jezu, troche za daleko oddalilem sie od domu. Jutro bajkal, jak powiedzial fin – magnifisent views, zobaczymy. Szacuneczek, przytachal statyw z Helsinek…
Tutejsze tramwaje wagladaja jak samorobki, trzesa jak cholera, skacza, na kazdym ziarenku piasku i na co drugim przystanku wpada kontroll.

wujek krii z podrozy

ps pozostale straty, bo nie chce juz pisac o takich rzeczach,co zle neich zostanie w Irkucku, a wiec:
sigma 15-30 w pozycji po za 15 pada przyslona i error 01 – ma prawo, przezyla dwie szwecje zjazdowe na rowerze,
dysk zapasowy 80GB, nie zdazyl zostac zapasem,
chyba tyle

ps Ela daj znac jak juz bedziesz w PL

Irkuck

zmeczony…

wrzucilem pare zdjec, losowo, tylko horyzontalne

pzdr

Ostatni caaly dzien w pociagu

Jeszcze tylko jeden dzien i wysiadka w Irkucku, nie wiem, ktora to strefa czasowa? Ta sama co Pekinie zreszta jak i w calych Chinach – bo jest tylko jedna. Czas plynie dosc jednostajnie ale szybko, od stacji do stacji, od herbaty do herbaty. Okna sie niby otiwraja bardzo, ale wazko, bo niby jest klima, ale czesciej jej nie ma niz jest, a okna to okno w korytarzu,siedze z holendrami i dobrze sie bawimy. Tworzy HolPol dream team.

Dzis w Krasnojarsku sie wzruszylem. Na stacji spotkalem faceta, ktory puka w kola, ten co sprawdza czy nie ma pekniec kol i hamulcow oraz czy okladziny sa ok. Jesli uderzony element dobrze rezonuje, wydaje soczysty, tlusty bit z rozedrganej sieci krystalicznej to w porzo, jesli jest krotki, znaczy ze gdzies jest defekt struktury, pekniecie, korozja miedzykrystaliczna lub cos rownie niepozadanego. Reasumujac praca rownie odpowiedzialna, co monotona i zmudna. Powracajac do meritum… Podchodzi do mnie facet w zoltym oczojebnym i rownie utytlanym kolejowym kubraczku z mlotkiem z dluga raczka. Postury niewysokiej i zgarbionej, niemalze stworzonej do tej roboty. I co mowi, ja nie za bardzo zrozumialem. Wiele jezykow mozna uslyszec na peronie, ale na pewno nie angielski. Spojrzalem badawczo, czego moze chciec, tym bardziej, ze w pracy jest (wiem, wiem Kakol, skladnia lacinska, nie chce mi sie klikac backapace na nokii). Zauwazyl, ze go badam wzrokiem, a znacie moj wzrok ;p Wiec pyta, a wlasciwie stwierdza jeszcze raz: canon best. Pytam, bo chyba mam omamy sluchowe od nadmiarku holenderskiego: canon, best? Facet usmiecha sie i wskazuje aparat (mam zaklejone logo i model): canon?? Ja;yes, canon. On jeszcze raz: canon, the best, i pokazuje kciuk do gory. Ja: hehe, a niiikon, pytam, on: nikon, toze, sekend. Ja, juz wiem, ze nie snie,rozmowa sie rozkreca. Widze na jego zmeczonej twarzy usmiech i iskry w oczach na moj usmiech z nikona. Zaiskrzylo. Rzadko tutaj ktos chce z Toba gadac zwlaszcza na poczatku, pozniej lody czesto pekaja. Tym bardziej jak masz aparat wielki jak karabin. Dziesiatki lat terroru zrobily swoje, tutaj, zreszta jak i w ojczyznie Polszy ludzie unikaja kamery jak ognia z rkmu. Chowaja sie za bar, za gazete, za rog, jak nie maja sie gdzie schowac, najczesciej zaslaniaja reka twarz w grymascie jakby jednak juz dostali serie z automatu. Dla mnie to stop, nie chce zdjec na sile, niechcianych, staram sie szanowac wole osoby fotografowanej, musi byc porozumienia lub musze byc niewidoczny… Chyba tak to widze… Wiec ustalone, canon roX… Podeszlismy razem pociagu, ktory zdaje sie opukiwal. Mowie,ze to odpowiedzialna robota i, ze pewnie szuka pekniec. Wyjsnil mi niezlym jak na Krasnojarsk angielkim, o co chodzi… Tematy inzynierskie mielismy za soba. Nie wiem czy najpierw zapytalem, go o imie, czy on mnie skad jestem. Usmiechniety umorusany po pachy facet, mowiacy niezle po angielsku i bardzo smialy jak na rosyjskie warunki (w zamknietym do niedawna miescie ze wzgledu na przemysl wojskowy i atomowy)ma na imie…. Stanislaw. Podalem mu grabe: Maciek, a on; where are u from?, to pamietam, bo przeciez bym go o to nie zapytal :) mowie, poland, polsza. Jego dwa ogniki w oczach buchnely jak bomba na nowej ziemi. Stanislaw Kruczkowski mial dziadkow zeslanych na syberie spod Krakowa, on oczywiscie jest juz rosjaninem, ale co to za rosjanin o takim imieniu i nazwisku. Odpowiedz nieststy jest take,ze taki jak wielu… Jego dziadkowie mieli wiecej szczescia tutaj daleko od domu na syberii, niz moj dziadek Stefan, nie tak daleko w Katyniu… Stanislaw modli sie, zeby kiedys przyjechac do Polski, czego mu zyczylem z calego sera. Musial wracac, do pracy, zreszta nie wiem czy przepukal caly swoj pociag.dwie mijajce go osoby daly mu wyraznie do zrozumienia,ze nie jest mile widziana rozmowa z obcymi…wrocil do pracy wczesniej zapytalem go czy moge zrobic mu zdjecie, powiedzial, ze to moja decyzja, jesli chce to prosze bardzo. Pozniej wrzuce tutaj, jak bede mial juz dostep do netu, nie tylko z kieszeni i to tylko czasem.

Jesli ktos bedzie zatrzymywal sie w Krasnojarsku, prosze zwrocic uwage czy nie kreci sie gdziesz przy wagodnie okolo trzydziestoparoleni nie za duzy facet, moze to Stanislaw Kruczkowski…

_____________________________________________
BTW Z tydzien temu gadam sobie popijajac wino po wernisazu i update’cie mlodej polskiej fotografii z kuratorem owej wystawy, ktory rzuciwszy swoim wytrenowanym artystycznie okiem na moj nieoznakowany automat….” co to? Eee canon… gowno…hehe” co racja to racja. Na szczescie nie ma idealnego aparatu. :)

Pociag do Irkucka

Pod oslona ostatniej nocy wslizgnalem sie niepostrzezenie do Azji, rowniez dla mnie, bo spalem jak dziecko. Czas leci jak z bicza strzelil, ale o konkretna godzine prosze nie pytac. W pociagu na korytarzu zegar cyfrowy pokazuje czas moskiewski, ale juz dano jestem, ze dwie strefy czasowe dalej, nie liczac roznicy Warszawa – Moskwa. Z mojimi inmatemi z celi/przedzialu ustalismy, ze na pytanie odpowiadamy: dzien 1, 2 lub kolejny, wiec jest dzien 2, czyba, ze liczymy dzien wyjazdu, to dzien 3, jak widac doskonale ulokowalem sie w czasoprzestrzeni, nic tylko czekac na starosc. Resumujac pocztek Azji, syberia, po drugiej nocy w pociagu. Za oknem pola, pastwiska, brzozy, czasem drewniane domy i zardzewiale ciagniki. Dzis raczej plasko, ziemia czarna,wczoraj ziemia gliniasta, czerwona do tego pagorkowato jak na suwalszczyznie, zielone lasy i malowniczo porozrzucane jak kosci w kasynie, domki drewniane z niebieskimi oknami. Mijane stacje wygladaja na zadbane, odmalowane, raczej czyste, w sumie to front miasta, kolej jak wielka zyla dostarcza niezbednych do zycia skladnikow, czesto to jedyna droga. Co do drog to malo ich tutaj, czesto to poprostu ubita lub rozpackana glina, aswalt to rzadkosc w malych miejscowosciach. Sporo jest rozlewisk, stawow, bagien. Dzis mielismy ze 4 wizytacje probujace sprzedac jakies rekawiczki, szale i inne lokalne dobra, zupelnie nie praktyczne w dalszej podrozy. W moskie najczesciej na ulicy po za piwem, mozna bylo kupic kumkajace elekrtryczne zaby plujace bankami mydlanymi, calkiem fajne dla przedszkolaka. Rosjanie maja duzy problem… na prawde ciezko kupic zimne piwo, czasem ciezko kupic nawet ruskie, tylko same niemieckie zwlaszcza w moskiewskich kawiarniach.
Maly update, w miedzy czasie skrobania tego tekstu na nokii zahaczylismy o Omsk, piwo jak zwykle letnie – Baltika 7. Holendrzy kupili kielbase pochodzenie pozaziemskiego, ale tutaj nie ma to znaczenia. Czuje sie jakby bylo leniwe popoludnie a zapewne jest wczesny wieczor. Nieeewazne. Prowadnica – surowa konduktorka o blond tlenionych wlosach, zlotych niektorych zebach i wielkim cycem przemknela niczym rakieta balistyczna korytarzem miedzykontynentalnym. Na calej dugosci tego korytarza lezy szmata, ktora przykrywa dywan i zapewne chroni go przed zadeptaniem przez obcych. W moim wagonie jest ich calkiem sporo, nie liczac mnie jest jeszcze dwoje holendrow, Bart i Klaudia, to sa moi inmate’ci z przedzialu, sa szlenie sympatyczni, wiec mamy chill outowy przedzial Holland-Poland, mielismy 4 pasazera nostromo, ale po pierwszej nocy odpadl na jakiejs stacji. Obok za sciana po prawej jest maly 3 osobowy odzial niemiecki z Berlina wschodniego. Jest tez jeden skosny. Reszta to lokalesi, bardzo spokojni… Najpozniej my chodzimy spac, po tym jak prowadnica wylacza glowne swiatla.
Duzo krecimy sie po pociagu, wagon restauracyjny jest tuz obok, na kazdej stacji wypadamy na paron w poszukiwaniu paszy, lokalnych przysmakow, swiezej wody, chleba, ciekawych zdjec i innych doznan.
Ps moj lokalny numer telefonu to: 89152578378 mam tez drugi ale ma problem z gprsem, wiec raczej nie uzywam.
Teraz moze sie zdrzemne, brzozy, brzozy, same brzozy.
Ps mamo nie martw sie nie bede mial odlezyn ;)

Moskwa

tak na szybko, na kolenie tym razem nie z nokii… Moskwa by night gut… Rosja wygrala w hokeja… piwo mozna pic na ulicy, dziwne uczcie… jutro – 20 ruszam do Irkucka, zdjecie wrzuce jak dorwe jakies darmowe wifi ( z telefona) z aparatu dopiero w Pekinu :)… oddaje glos do studia

ps Kakol mam dla Ciebie kolejowe foty z prowadnicami :)

Kijow, Ukraina

Udalo sie. Siedze wlasnie w hostelu, chyba jednym z 3 w Kijowie. Miasto ladne, ma w sobie cos z Berlina. Piwo sprzedaja w kjoskach z gazetami. Mimo braku miejscowek w jedynym sypialnym polskim wagonie M udalo sie za i o czarowac konduktora i zdobyc 2 miejsca. Na granicy nie trzepali jakos mocno, a proces podmiany podwozia jest scisle tajny “pan, nie mozna”, wiec kurna nie zrobilem zdjecia z serii nie do powtorzenia (prosze sobie zamienic n na w). Kijow jest pelen hummerow i porshe, a nawet lad i lanosow z czarnymi szybami, tyle z frontu wschodniego oddaje glos do studia.



Copyright © 2004–2011. All rights reserved. | zaprzyjaźnieni: Wyposażenie Teatralne i światło.tv |

RSS Feed. Wdrożenie syndykat strony www | dostarcza zdjęcia (ślubne i nie tylko) Maciej Krüger | modern clix by Rodrigo Galindez.