Archived entries for trip
świeżonka z Berlina…
pierwsze plasterki berlińskiej świątecznej kiełbaski z bmxa i deskorolki przemielone razem z vertem i railem… smacznego…
(na bmx leci Ryan Nyquist! )
najtańsze 38 m kw. w mieście…
…tak promuje swoje większe billboardy jedna z wielu firm, która “przyozdabia”, nasze już piękne (a właściewie piękniejsze od 1939r.) miasto stołeczne, wielkim formatem, za co serdecznie nie dziękuję, tym bardziej, że samo hasło jest “trochę” frustrujące. Taką właśnie powierzchnię często mieszkania kupowane przez młodych ludzi oraz tych w moim wieku ;). Tak jest!, przez najbliższe 30 lat będziemy spłacali billboard (spory), a wybrańcy powierzchni do dwóch billboardów :) gratuluję! Właściwie o co tyle szumu robię w poniedziałek? “Przecież to normalne…” powie wielu… czy normalne to nie wiem, ale na pewno powszechne…
“Wolność, po co wam wolność macie przecież tyle pieniedzy” nucił starą piosenkę Kultu ostatnio mój “kumpel z wojska”, który też właśnie stał się szczęśliwym niewolnikiem kredytu… Cóż kiedyś odbierając swoje wnuczka z przedszkola powie: “Wiesz co wnusiu, może pojdziemy na lody? dziadek dziś spłacił mieszkanie. A tylko nie mów babci o lodach, bo w domu czekają gołąbki…”
przyszłość?
Ale można trochę inaczej, znaczy z odrobiną “wolności”: np. o tak, na barce…. http://wyborcza.pl/1,75480,7170703.html
Pełen szacun… zazdroszę, to jedno z moich marzeń jeszcze z czasów klocków lego – mobilny dom… Wolałbym oczywiście latający, coś a la ten z filmu “Odlot”, ale ten i tak na polsko-wiślane warunki jest zajebisty…
Zwróce jeszczę uwage na dwie rzeczy
a) nie dostali kredytu, bo to co wykracza 1 milimetr po za szarą rzeczywistość jest nie do ogarnięcia dla banku
b) reklamy google trafnie dały linka z barkami w ikei,
wniosek jest jeden… nic tylko pójść się napić…. za te 38m, kredyt i wolność… jeśli ktoś może to za te 3 rzeczy naraz, ale i tak jest nieźle jak może wypić chociaż za jedna!
ps chętnie bym poszedł na taką domówkę na barce
ps 2. kampera chętnie przyjmę w dobre ręce moje
ps 3. a propos klocków, czy ktoś kiedy kolwiek zbudował z nich dom w skali normal? lego loft?
ps4: a propos barki. tutaj chłopaki nie mieli problemów z niczym ;)
BA
Wuj Matt w podrozy znow nadaje, tym razem ze srodka jablka…
Nigdy nie chcialo mi sie sprawdzic czemu NY to BA czyli Big Apple… nie chcialo mi sie, bo jakos nie moglem go ugrysc… trudno chapsanc cos, co jest za szyba a tym bardziej z oceanem, (w opakwaniu jak najbardziej, ale to inna historia)… szalonym sposobem, nie do konca odpowiedzialnym, za co bije sie w piers, jestem tutaj – NY, NY… spiewa(l) Frank Sinatra… NY, NY… spiewaja zwierzaki z Madagaskaru na Centralnym (ciekaw jestem jak by wygladala zebra i lew wykonujace Nimena, chociaz nie do konca… ostani lew, ktory wybral
wolnosc w Warszawie nie skonczyl dobrze, co gorsza przy okazji zginal czlowiek zastrzelony przez bezmyslnego ignoranta. Podobnie skonczyl bogu ducha winny łoś przechadzający się jakas ulica Warszawy… Niebezpiecznie wyjadal smieci ze smietnika? No zesz kurwa mac!!! Chociaz guzicowi(afrykanska dzika swinia) sie udalo! Mozliwe, ze jest teraz na Madagaskarze, bo nidy go nie dorwali) Dobra, mialo byc radosnie! Wiec… NY, NY… spiewa(l) Franek Sinatra… NY, NY… spiewaja zwierzaki z Madagaskaru… NY, NY… spiewa wuj Matt w podrozy na Brodwayu… Zreszta teatr nie jest mi obcy, kiedys na przelomie liceum i studiow Tato zalatwil mi prace… miedzy innymi wykładałem na PWSiT… (wykladzine)… a propos teatru poszedlem
oczywiscie na muzikal… jako, towazyszylem grupie reprezentatywnej dla zjednoczonego krolestwa i irlandii, wybralem, przez niewybieranie sztuke pe te Marry Popins… i co? pytacie… I super!!! nie zdradze szczegolow, ale kapcie spadaja… na Marry Popins? jak to?? Przeciez Jeremy Irons gra za rogiem ok, ok Marry Popins nie jest doskonala np versus Superman np… potrzebuje parasolki, zeby latac… co za przestarzala technologia jej krolewskiej mosci, ale z drugiej strony wkurwiony nowy James Bond nie dostal takiego gadzetu od Q… i nie latal przed moimi oczami… z drugiej strony nie wydalbym 100 baksow na miejsce godne Adama Malysza, nie, nie pierwszy rzad, raczej poczatek rozbiegu na skoczni w Trondheim (wiem, bo bylem)… czulem sie nieswojo, z takim rozbiegiem i stromizna przy byle podtknieciu na bank wyladowalbym w orkiestrze… I to byl jeden z punktow na mojej
nowojorskiej liscie… zaliczony… zreszta lista sie kurczy z dnia na dzien wprost proporcjonalnie do debetu na karcie… i dobrze moje NY de(vizy) to: let it go and carpe diem zreszta nie tylko nowojorskie – generalnie podroznicze… nie planuje za bardzo nic, czekam az cos sie zdazy a to zdazenie pociagnie za soba nastepne i nastepne, jedyne w czym mam sie sie zmiecic to ramy morlane, czasowe i finansowe… dokladnie w tej kolejnosci.
jak zwykle nie pisze o tym o czym chcialem…
przeszyl mnie dzis dreszcz… co zdarza mi sie niestety co raz rzadziej ;) ale w NY dosc czesto :)
Bylismy dzis z siostra w METcie i w Gugenheimie, znaczy ja bylem a ona w Gugenheimie a potem w METcie… po dinozaurach z AMoNH i Neue Gallery myslalem, ze nic mnie juz nie zmeczy (pozytywnie)… MET mnie rozwalil… rozszarpal wielkimi zebami jak T-Rex, a co ze mnie
zostalo podane na spiralnej tacy rodzinie Gugenheim.. jesli mialym porownac, co gdzie jest muzeum narodowe… to normalnie powiedzialbym, ze szacunek mam wielki, ale jestemy w totalnej dupie, jesli sie lapiemy w tej galaktyce sztuki to jest to jakis BronX na Plutonie, a tu jest Slonce, sam srodek galaktyki, srodeczek drogi mlecznej, a batonik milky way moglem dzis lizac do woli, do zarzygania… Moj muzg sie musial dzis niezle zmarszczyc, czerwona
dioda zapisu wciaz gdzies tam swieci – bufor overloaded… Monet, cessan, Warhol, Klimt, Picasso, i inni dziesiatki, setki, klasykow, krokowmilowych historii sztuki… obrazy doslownie lataja mi przed oczami jak klip z mtv (RIP)…still procesing… basta… jutro przerwa, zlapie troche promieni w central parku… a na deser jak juz sie podalem Gugenheimowi na pozarcie za 18$ on odwdzieczyl sie bezlitosnie… niepozornie w jednej wyrzuconej sila odsrodkowoa ze spirali galerii, jedynej do ktorej prowadza schody (trzy) w calym budynku, gdzies od tylu wisial “The Pond – Moonlight”, Long Island, stan Nowy Jork, 1904 r… http://www.fotopolis.pl/index.php?n=3920
zdjecie na nielegalu… w swiezonce z NY
no big deal? maybe… after van Gogh…
bez komentarza…
musze sie otrzasnac po tym tygodniu, boli mnie glowa, a nie bylismy jeszcze w MoMie i w IntCenterofPhotography… jutro dzien miejski… a w B&H sa mega kwasne cukierki…
PS To najbardziej robaczywe jablko w jakim mialem przyjemnosc, siec subway robali siega wszedzie…
PS2 dostalem w morde poduszka na wall street podczas poduszkowej wojny…
sieeee
BMX rocks!
Przy okazji szukania jakiś ciekawych PRZYSZŁYCH wydarzeń sportowych zajrzałem także na tjubę,… Warto w opcjach swojego konta, w playback setup włączyć opcję: I have a fast connection. Always play higher-quality video when it’s available, bo…
Red Bull BMX Street: Trick or Treat 2008
Only the Best: Empire of Dirt 2008
… czyż nie jest gładko :)
Oto co znalazłem:
W najbliższą sobotę 22.11.08:
- Siekierki Winter Bike Jam (Warszawa dirt przy moście siekierkowskim na byłej strzelnicy BORu?)
- Puchar Polski Lion Fresstyle BMX&MTB (Łódź w skateparku “Alternatywa” w Łodzi ul. Siewna 15)
- Vehicle Miracle Day (w skateparku Zajezdnia – Wrocław)
- A 29-30 listopada w… Berlinie: T-Mobile Extreme Playgrounds, trzecia edycja tej imprezy – The Street Session. Program imprezy wygląda na bardzo nepięty!
w końcu dojrzały…
… zdjęcia z podróży “DO Chin”… gdzie bardzo ważne jest to “do”…
Przegryzyły się we własnym sosie… Dziś zacząłem kasować JPEGi wyplute z aparatu przy okazji zapisu RAWów, których nie było gdzie i kiedy przejrzeć… a które wrzucałem tymczasowo do “świeżonki” w maju i czerwcu…
Jest trochę do przejrzenia, ale systematycznie będę dodawał do zakładki “travel” (której jeszcze nie ma) wybrane zremasterowane kąski… (świeżonka, kąski – strasznie kulinarnie ;) )
Na zachętę: z cyklu “Fotograferzy” utwór “K@#*#! tato już nie mogę”
weekend, huta, rospuda, chillout
Długi weekend przebiegł jak błyskawica pod znakiem lenistwa z piorunami w tle (a jednak), huta 5 gości najlepiej… www.huta5.pl agroturystyczny, prawdziwie wiejski chillout przez duze C, polecam… Dodam tylko, ze tak się zrelaksowałem, że nawet dziesiejszy, powrót z pracy (a jendak po raz drugi ;) )do domu NA ROWERZE, ulicami WARszawy w godzinie szczytu (chamstwa) nie był w stanie mnie wyprowadzić z równowagi, a na ogół po pierwszym skrzyżowaniu włączał mi sie “road rage @$@#%@%@%%”….
wrzucilem troche zdjęć do świeżonki, więcej wkrótce na huta5.pl…
sieeee
Warszawa
Wróciłem i staram się przyzwyczaić do wszystkiego normalnego, łącznie z własną sypialnią… bo pierwwszego ranka nie za bardzo wiedziałem gdzie jestem :)
Wrzuciłem jeszcze trochę zdjęć do świeżonki (już z rawów), teraz pracuje nad:
- rawami od początku wyprawy, bo to co do tej pory wrzuciłem to “podgląd jotpegowy”
- samą stroną, galerią
- i całą resztą,
więc szykują się zmiany. Nie za bardzo orientuję się co się dzieje na mieście, co warto zobaczyć, gdzie pójść, itd, jakieś sugestie?













